Irish (i nie tylko) memories…

Bardzo ciepły, słoneczny dzień dzisiaj. Od rana miałem „irlandzkie” wspomnienia. Najpierw Irish Coffee. Jameson mi się kończy po wypłacie trzeba będzie uzupełnić zapasy. Wspominałem sobie wizytę w Dublinie. Chciałbym tam znowu pojechać, bardzo mi się tam podobało. Mam nadzieję, że w przyszłym roku pojadę tam na dłużej. Choć w planach mam jeszcze jakieś ciepłe wakacje, od kiedy obejrzałem zdjęcia z urlopu Artura w Chorwacji – błękitne morze i wszechobecne słońce mocna zadziałało na moją wyobraźnię.

You’ll never walk allone

Wybrałem się do pubu na mecz ManU-Liverpool FC. Zajrzałem do Guinessa na Solnym. Nie wiedziałem, że we Wrocławiu jest tylu Angoli. Pub był ich pełen, oprócz kelnerki i barmana byłem chyba jedynym Polakiem. Atmosfera była gorąca – przypomniało mi się jak w Irlandii wybrałem się z Robem i Wesem do pubu Harp w Swords, żeby zobaczyć mecz z Chelsea o Community Shield. Tak jak wtedy popijałem Guinessa (znalazłem chyba pierwsze jak dotąd miejsce w Polsce, gdzie potrafią go porządnie nalać). Podstawowa różnica polegała na tym, że tym razem przegraliśmy (2:0). Zawsze broniłem Beniteza, bo to świetny trener ale w tym sezonie The Reds grają wyraźnie poniżej oczekiwań. Jest październik, a w lidze przegraliśmy już z Evertonem, ManU i Chelsea. I to nie strzelając bramki. Dzisiaj zostawił w domu Bellamy’ego, a wystawił Garcie. Hiszpan grał kompletny „piach”, a mimo to nie zdjął go z boiska. Hasło „In Rafa we trust” staje się coraz trudniejsze to zaakceptowania. Ale sezon będziemy oceniać w czerwcu. Dobrze, że w Champions League nam idzie. No i Widzew wygrał w piątek.

Praga, Sazka Arena 22.09.2006

Miesiąc temu o tej porze na scenę Sazkiej Areny w Pradze wchodzili Mike, Jeff, Matt Stone i Eddie. Niezapomniany wieczór, w czasie którego spełniłem jedno ze swoich marzeń – zobaczyłem na żywo Pearl Jam.Pearl Jam

Często wracam pamięcią do tego koncertu, pamiętam jak następnego dnia miałem uczucie, już wcześniej mi znane, ale z zupełnie innego powodu, że coś minęło, że będę bardzo tęsknił. Na przemian przepełniała mnie wielka radość, że byłem tam i smutek, że się skończyło. Wierzę, że to nie był mój ostatnich ich koncert, mam nadzieję, że akcja „You forgot Poland” odniosła skutek i PJ przyjadą na koncert do Polski. Zresztą spacerując wokół Sazkiej w dniu koncertu, jak również odwiedzając okoliczne knajpki miałem wrażenie, że jestem w Dublinie – niby obce miasto a na każdym rogu można spotkać Polaka :D .

Wish you were here

Mam ostatnio trudne chwilę ze sobą… List z przeszłości, który zamieszał trochę moim, wydawało się już uspokojonym życiem… Wish You Were Here

Wpatruje się dziś w telefon. Tym razem jeszcze nie zadzwonię, ale wiem, że ten moment nadchodzi… Chciałbym wiedzieć, co u niej, upewnić się czy jest bezpieczna. To niesamowite jak trudno się uwolnić od…

~ przez lowlight w dniu październik 22, 2006.

Jedna odpowiedź to “Irish (i nie tylko) memories…”

  1. [...] Okazało się, że nie miałem racji z Bellamym – złapał kontuzję na ostatnim treningu przed meczem i dlatego nie grał. Pojawiają się głosy, że Stevie Gerrard może odejść, bo ma dość grania na prawej… Przyjmuje to na razie z przymrużeniem oka. Ale lepiej, żeby coś się ruszyło. Szybko. [...]

Napisz odpowiedź