Another turning point, a fork stuck in the road?

Another turning point, a fork stuck in the road
Time grabs you by the wrist, directs you where to go
So make the best of this test, and don’t ask why
It’s not a question, but a lesson learned in time

It’s something unpredictable, but in the end it’s right.
I hope you had the time of your life.

“Good Riddance (Time Of Your Life)”Green Day

Nie przepadam za Sylwestrem. Tylko kilka w życiu miałem naprawdę udanych. Kiedyś byłem bardzo przywiązany do dat – Nowy Rok, urodziny, rocznice… Zawsze były to jakieś powody do refleksji, świętowania, wspominania. Wyleczono mnie z tego dość brutalnie, ale skutecznie. Dalej pamiętam takie dni, ale nie przywiązuje do nich aż tak dużej wagi… Zmiana szóstki na siódemkę w dacie nie nastraja mnie jakość szczególnie refleksyjnie, na pewno nie będzie to kamień milowy w moim życiu i to z bardzo prostego powodu – zmiany to proces, a nie jednorazowe wydarzenie… To był rok zmian…

…w Breslau

Od roku mieszkam we Wrocławiu. Pierwsze 6 miesięcy minęło praktycznie bez echa. Ciekawe wydarzenia można by policzyć na palcach jednej ręki… „Ruszyłem” w drugiej połowie roku. Wizyta w Pradze, wyjazd do Dublina i zwiedzanie Irlandii… Spełniałem swoje marzenia. Zobaczyłem koncert Pearl Jam w Pradze. Poszedłem na kurs fotograficzny i kupiłem sobie lustrzankę. A przede wszystkim poznałem świetnych ludzi, z którymi przeżyłem wiele wesołych chwil. Przerwałem nostalgię pierwszych miesięcy i nauczyłem się żyć w nowej rzeczywistości…

Zen

To był także, a może przede wszystkim, rok zmian we mnie. Wiele się nauczyłem, zrozumiałem jak mało wiedziałem o życiu, o związkach i o całej masie innych spraw. Nauczyłem się patrzeć na wszystko z dystansem, nie ulegać chwilowym emocjom. Życie jest drogą i wszystkie wydarzenia, zarówno te dobre, jak i te złe mają swój cel. Ten spokój jest mi bardzo potrzebny.

Znowu mam plany, marzenia. I co najważniejsze teraz, kiedy poczułem ile radości daje ich spełnianie chce realizować kolejne. Chciałbym ponownie odwiedzić Pragę, Dublin, pojechać do Hiszpanii… wiem, że nie wszystko uda się zrealizować w ciągu jednego roku, ale nie spieszy mi się. Całe życie przede mną…

Podsumowanie bloga

3 miesiące od pierwszego postu tutaj. Nie zawsze mam czas by coś mądrego napisać i nie zawsze to, co napiszę mądrym jest. Ciągle wiele myśli ginie zanim znajdzie się tutaj, czasem trafiają tylko do mojego moleskina. Mam nadzieję, że w przyszłości częściej będę zapisywał swoje przemyślenia, a mniej traktował ten blog jak mutację Dziennika Bridget Jones.

Jak na razie najpopularniejszy jest mój wpis nt. teledysku do piosenki „The Saints Are Comming”. Zanim się pojawił miałem 2-3 wejścia dziennie (dzięki Mamo!) a od czasu jego opublikowania średnia skoczyła do 10-15, a jednego dnia osiągnąłem nawet 52 wizyty. Wow! Gdybym się tym przejmował pewnie byłbym z siebie dumny. A tak czuję tylko ciut większą odpowiedzialność za słowo, bo w końcu – było, nie było – ktoś mnie czyta ;) .

Zatem wszystkim, którzy tu zaglądają i tym, którzy tu nigdy nie byli

Najlepszego w Nowym Roku!

To będzie nasz rok!

~ - autor: lowlight w dniu grudzień 31, 2006.

Odpowiedzi: 3 to “Another turning point, a fork stuck in the road?”

  1. No pewnie że nasz ;pppp
    Będzie to rok spełniania marzeń i odważnych kroków do przodu….

  2. Jakby na to popatrzeć… z każdej strony…. to zdanie “To będzie nasz rok” brzmi trochę niezręcznie :)

    …:::Bo:::… Rok 2007 to Rok Świni (ojć) ;)

  3. Obejrzałem się w lustrze i dalej twierdzę, że to będzie mój rok. Choć po pierwszych 3 miesiącach to faktycznie tylko po chińsku.

Dodaj komentarz