Przechodniu powiedz Sparcie…

marzec 28, 2007 at 8:23 (Moje recenzje, film) ()

Obejrzałem. Tak naprawdę to czuję umiarkowany niedosyt. Film jest dobry, utrzymany w konwencji, ciekawy wizualnie, ale tak naprawdę niczym mnie nie zaskoczył. Nie jest to dzieło na miarę ekranizacji trylogii Tolkiena. Stylistyka komiksu, pokazana już przez Roberta Rodrigueza przy Sin City, jest na pewno plastycznie interesująca. Scenariusz, który znam z noweli Franka Millera (i z historii) również niczym nie zaskakuje. Inna sprawa, że czekałem na ten film i wiedziałem o nim wiele, czytałem komiks, widziałem trailery. Dla kogoś „świeżego” to będzie na pewno inne przeżycie.

A jednak to dobry film, bo tak naprawdę o to chodziło. O ponad półtorej godziny, które się nie nudzi, przekazuje ponadczasowe przesłania bez patetyzmu i nadętości (co dziwne w przypadku amerykanów). Rozumiem, czemu film jest popularny – to tak naprawdę czysta rozrywka. Świetne dynamiczne kadry, doskonale dobrana muzyka. Oczywiście nie jest to film na wieczór z dziewczyną, chyba, że jest fanką Franka Millera ;). Proporcje pomiędzy zabawą, „przesłaniem” i formą wizualną zostały zachowane, więc nikt nie powinien się nudzić.

Śmieszą mnie trochę głosy oburzenia ze strony Iranu nt. tego filmu, oskarżenia o propagandę itp. Fakt, że Persowie przedstawieni są tu jako banda zadufanych w sobie idiotów, ale z drugiej strony tak trochę było. Rozwalić kilkuset-tysięczną armię na 300 wojownikach to nie lada sztuka. Poza tym, to przecież bajka. Komiks z czarno-białymi postaciami, gdzie od razu wiadomo, kto jest dobry, a kto zły. A jednak skłonił mnie to kilku refleksji, do przemyślenia kwestii honoru, zdrady, miejsca dla idealizmu w dzisiejszym, oportunistycznym świecie. Ale o tym wkrótce…

Odnośnik Liczba komentarzy: 4

Wiosna w Breslau

marzec 27, 2007 at 17:47 (Imprezy, Moje przemyślenia, film, sport, wrocław, życie)

Ostatnio nauczyłem się kilku ciekawych rzeczy:

- można pić “wściekłe psy” z kieliszków do białego wina

- w klubie “W-Z” jest rzeczywiście beznadziejnie ;P

- czas płynie szybciej z każdym dniem

- jestem w stanie przeżyć dzień bez komputera (ale o 0:01 już sprawdzałem pocztę ;) )

- depresje można mieć także wiosną (na szczęście tylko momentami :P )

- mój ojciec ma 50 lat. W moim wieku miał trójke dzieci. Chyba mam trochę zaległości do nadrobienia ;)

Sportowy weekend

Ach jak było pięknie! Adaś zaliczył hattricka na Velicance, Otylia zdobyła srebro, a nasi piłkarze spacerkiem ograli Azerów (albo mi się wydaje albo wszystkie gole były z główki - i po co nam Klose ;) ) Jutro (mam nadzieję) kulniemy Armenię, a w sobotę Liverpool-Arsenal na Anfield. Czas na rewanż za styczniowe porażki.

300

Dziś wieczorem idę. Mam nadzieję, że jakość będzie dobra, bo inaczej będę baaardzo zły. No i ciekawy jestem czy cały film będzie taki dobry jak trailery.

Odnośnik Brak komentarzy

A Irlandia podobno jest taka zielona

marzec 21, 2007 at 21:36 (Imprezy, Irlandia, Moje recenzje, życie)

Jak widać pisanie „na bieżąco” nie jest takie proste jak się wydaje. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że nie leniuchowałem przez ten czas. Może z wyjątkiem niedzieli. No, ale siesty niedzielnej nie da się tak ławo wykorzenić.

Everyone is Irish on March 17th

Zima nie daje za wygraną. Dzień Św. Patryka w Breslau podkreślony został przez iście irlandzką pogodę. W tej sytuacji Irish coffee i Jameson w domu oraz piwko w Łykendzie stanowiły celebracje święta Zielonej Wyspy. Natomiast wczorajsze opady śniegu to już była lekka przesada. Dzisiejszy pierwszy dzień wiosny był tylko symboliczny. Nadal czekamy na jej nadejście. Nawet „topienie marzanny” zostało przełożone na jutro.

Prawdopodobnie najprzyjemniejszy test na świecie

Zostałem testerem. Dzięki akcji MyCarlsberg dostałem do przetestowania nową butelkę Carlsberga (a w zasdzie to 4 nowe butelki :D ). Oczywiście z zawartością ;) Test zacząłem oczywiście od opróżnienia tejże. Otwarcie typu twist-off okazało się bardzo przydatne. Można też użyć go do ponownego zamknięcia butelki, żeby nie uciekał gaz. Jedyny minus tego rozwiązania to fakt, że jedna z butelek zaczęła przeciekać przez kapsel. Być może na skutek uderzenia w coś w czasie transportu. Na pewno bezpieczniej kupować je w multipakach niż nosić luzem.

Zawsze lubiłem dobrze wykonane rzeczy. Nowa, przyjemnie zielona butelka ma wygrawerowane (czy w szkle się graweruje?) wypukłe logo firmy. Wygląda to interesująco, a przy okazji ułatwia chwyt. Niby jest to tylko zmiana wizualna, ale daje uczucie picia czegoś innego, oryginalnego. Carlsberga zawsze lubiłem, nie tylko za smak, ale również za sponsorowanie Liverpool FC, a ostatnio także drugiej mojej ulubionej drużyny. Jakość piwa nie zmieniła się a nowa butelka uprzyjemnia spożycie. Także już wkrótce szukajcie jej na półkach sklepów, polecam!

Odnośnik 1 komentarz

Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna

marzec 12, 2007 at 19:46 (Moje przemyślenia, życie)

Ilekroć zabieram się do opisania czegoś tutaj, pisze o rzeczach sprzed tygodnia, czasem dwóch. Tak jak teraz… Chciałem napisać o tym, że już ponad rok mieszkam w tym mieszkaniu, o ponad 14 miesiącach we Wrocławiu. O koncercie „Touch od Ireland”, na który wybrałem się z Dagą w ramach pożegnania przed jej przeprowadzką do Warszawy (tak, tak warszafka połknęła kolejną piękną kobietę, powodzenia Daguś!). O plenerze z formatami w Łężycach i o wizycie w (nieczynnej) kopalni uranu. O wypadzie na piwko z okazji meczu Liverpoolu z Barceloną. O radości z awansu The Reds. I wreszcie o świetnej zabawie jaką miałem wybierając się z Alexą na film Testosteron, a potem odwiedzając Graciarnię i Lemoniadę. Ale to wszystko pisanie „na zimno”, emocje ostygły, wspomnienia zatarły się. Chcę to zmienić, pisać na gorąco, pozwolić sobie na oczyszczające wyrzucenie z siebie nagromadzonych wrażeń i przemyśleń…

R U Kiddin’ Me?

Dziś dostałem maila od mojej ex. Z banalnym pytaniem „Co słychać?”. Zastanawiam się czy na niego odpowiedzieć. W sumie czemu nie? Poudawajmy, że wszystko jest w porządku, że z tego co nas kiedyś łączyło (nawet po rozstaniu) coś jeszcze zostało. Albo, że wciąż jesteśmy przyjaciółmi, że możemy na siebie liczyć. Rozmieniajmy na drobne uczucia i podtrzymujmy złudzenia pisząc „u mnie OK, a u Ciebie?” Pomilczmy potem czas jakiś (jakby dla podkreślenia dramaturgii) i powtórzmy ten proces. Uspokójmy głupie sumienie. Tak być musiało, tej karmy nie można było odwrócić. Udawajmy, aż wszystko, co było piękne, każde jasne wspomnienie, zgaśnie pokryte kurzem nieszczerości, obłudy, kłamstwa i zdrady. Aż będziemy myśleć o sobie bez żalu, bez emocji, bez poczucia winy. Bez wyrzutów sumienia…

Odnośnik Brak komentarzy