Kolejna magiczna noc na Anfield?
Do przerwy 0:1. Po kiepskim meczu na Stamford Bridge, dzisiaj w rewanżu na Anfield Liverpool staje przed szansą odrobienia strat i awansu do finału Ligi Mistrzów. Czy uda się powtórzyć sukces sprzed 2 lat? Czy po raz kolejny geniusz taktyczny Rafy Beniteza okaże się ważniejszy niż „mind games” i arogancja Mourinho? Czy niesieni dopingiem najlepszych kibiców na świecie The Reds pokażą charakter i pokonają Chel$$ky? Za kilka godzin wszystko się wyjaśni. Być może uda się wywalczyć finał. Finał marzeń dla każdego kibica LFC – mecz z Manchesterem United. Mecz, w którym zwycięstwo Liverpoolu byłoby… nie tego nie da się nawet opisać. Kawałek nieba jest na wyciągnięcie ręki…
Czekam z nadzieją, że niesamowite chwile sprzed dwóch lat dane mi będzie przeżyć jeszcze raz. Niezapomniane, najsłynniejsze chyba „You’ll never walk alone”. Każdemu kibicowi The Reds ciarki biegną po plecach:

Napisz odpowiedź