C’mon Reds!
Już za parę minut, już za chwilę…
To będzie kolejny niezapomniany mecz. Jestem tego pewien. Najlepszy klub na świecie, najlepsi kibice… Jutro nie będę mógł mówić…
Jeden z najpiękniejszych momentów w moim kibicowskim życiu… 25 maja 2005. Liverpool przegrywa do przerwy 0:3. o:3!!! Byłem złamany… i wtedy… zawodnicy wchodzą na drugą połowę, a kibice Liverpoolu śpiewają “You’ll never walk alone”. W takiej chwili! Reszta jest historią…
Mam nadzieję, że tym razem będziemy kontrolować spotkanie…
I jeszcze droga do Aten (z tekstami Ala Pacino z “Any Given Sunday” Olivrea Stone’a):

Napisz odpowiedź