And it’s your face I’m looking for on every street
Kawałek z czasów kiedy jeszcze muzyka grana na prawdziwych instrumentach, a nie wydobywana z komputera, była najważniejsza. Dire Straits – “On Every Street”:
Jak byłem mały (podstawówka) a mój ojciec często puszczał ich kawałki w domu (podobnie jak Doorsów czy The Police) to, z przekory, nie cierpiałem tej muzyki. Ale dorosłem do niej i teraz czasem przypominam ją sobie.

No dobra, tu muszę się przyznać, że zachęcona Twoją sympatią do Lisy Hannigan uruchomiłam pokłady mojej kobiecej ciekawości w poszukiwaniu inspiracji muzycznych na Twoim blogu.
Po przeczytaniu powyższego, nie pozostaje mi nic innego jak tylko z uśmiechem westchnąć…ach ci ojcowie!
Z ojcami to chyba już tak zawsze było, jest i będzie.
Tak jak i z naszą przekorą.
Jak ja byłam “mniejsza” niż jestem, tata puszczał Dire Straits, Beatlesów, Nalepę, Electric Light Orchestra, Petera Gabriela, Cohena – z winyli.
Ostentacyjnie zatykałam uszy. Jak dużo się od tego czasu zmieniło…
Beatlesi tez byli w repertuarze ojca. Cohena słuchała (i dalej słucha) z kolei moja Mama
Wzorce muzyczne miałem całkiem zacne