Francja – Anglia 0:1
Przynajmniej kinematograficznie
Obejrzałem sobie wczoraj dwa filmy – francuski i angielski. Jeden mi się spodobał, a drugi nie.
Pierwszy to “Układ idealny” (Prête-moi ta main), który wybrał głównie ze względu na Charlotte Gainsbourg . Podobała mi się jej gra w filmie “Ils se marièrent et eurent beaucoup d’enfants” – to ta pani która spotyka Johnego Deppa przy dźwiękach “Creep” Radiohead. Tamten film bardzo mi się spodobał, pomimo komediowego nastroju, skłaniał do refleksji. Niestety “Układ…”, pomimo kilku ciekawych motywów (np. babska grupa G7) bardzo rozczarowuje. Jest schematyczny i przewidywalny. Gra na najprostszych emocjach. Popsuł mi humor zamiast rozbawić, traktując bardzo sztampowo poważne problemy. Wiem, że to komedia, ale kreowania świata, w którym wszystko jest proste, a największe problemy mają trywialne rozwiązania, strasznie mnie wkurza. Może po prostu trafiłem na swój kiepski dzień… Anyway, większość filmu obejrzałem z użyciem opcji „fast forward”.
Na szczęście, ponieważ (przez antybiotyki) nie zastosowałem standardowej „terapii” na smutki (szklaneczka Jamesona) obejrzałem drugi film – „Scenes of a Sexual Nature”. Nieporównywalnie lepszy. Zarówno jeżeli chodzi o humor, postacie czy dialogi jak również podejście do przedstawionych problemów. Bardzo dobre spojrzenie na relacje międzyludzkie, zabawne i świeże. I przede wszystkim realne, bez upiększania i uciekania od problemów. Wszystko podane w krótkich, niemęczących scenkach, prawie jak w teatrze. Świetnie zagrane przez może mniej znanych (z wyjątkiem Ewana McGregora) ale za to znacznie bardziej wiarygodnych brytyjskich aktorów.
Dla zainteresowanych – trailer:
Podsumowując wczorajszy wieczór filmowy – 1:0 dla Angoli

Napisz odpowiedź