20sty Finalista
Koncert był świetny… do teraz czuje go w każdym kawałku obolałego pod-scenowymi szaleństwami
ciała. Nie jestem taki stary jak mi się wydawało
Oj, się działo. Dwa świetne duety z Renatą Przemyk, chyba nawet lepsze niż te same piosenki w oryginale, gdzie w chórkach udzielała się młoda, jeszcze-nie-heyowa, Katarzyna Nosowska. Do tego Spięty z Lao Che (świetny zwłaszcza w „Chłopcy idą na wojnę”) i Broda z Habakuka – chyba najsłabszy, ale też dawał radę. Nawet Kozak zaśpiewał
Fajna mieszanka starych i nowych kawałków, choć pewnie materiału starczyło by na 3 albo 4 takie koncerty.

Zadziwiające było to, że średnia wieku w tłumie oscylowała wokół 16 lat, czyli kiedy 20 lat temu Pidżama zaczynała grać, większości nie było na jeszcze świecie. Lub, jak pisał Sapkowski – „na chleb mówili bep, a na muchy tapty”. Średnia wzrostu (szczególnie wśród dziewczyn) też w granicach jeden pięć (metra). Dość wygodna sprawa, gdy próbowały crowd surfingu bo można było takie maleństwo utrzymać w górze jedną ręką. Tym bardziej dziwiłem się, gdy ich rówieśnicy nie bardzo sobie z tym radzili. Ale spoko, to przychodzi z wiekiem
Sam również pofruwałem sobie, przy jednym z moich ukochanych kawałków – „Spokój i ręce”. Na szczęście uniknąłem części tłumu wypełnionej przez 16-latków i spokojnie „dosurfowałem” do sceny. Trzeba przyznać, że wielki plus należy się ochronie. Potrafili ściągać ludzi z tłumu spokojnie i bez niepotrzebnego zamieszania. Nie raz na koncertach widziałem bezmózgowców, którzy potrafili mocno poturbować bawiących się ludzi. Tym razem wszystko było szybko, profesjonalnie i bezpiecznie. Moja druga impreza w WFF i po raz kolejny pozytywne wrażenia.
Ciężko było uwierzyć, że to mój ostatni „Pasażer” na koncercie PP
. Szkoda, że kończą. Mam nadzieję długo nie wytrzymają na wakacjach i wkrótce znowu będzie można poszaleć na ich koncercie. A na razie zostają „Strachy” – w końcu to też spora część Pidżamy.
A teraz idę po Mobilat ;P A tutaj trochę fotek z koncertu.

Napisz odpowiedź