Present Tense
Jak często w życiu zadajesz sobie pytanie “co by było, gdybym…?” Jak często to co się wydarzyło dzień, tydzień a czasem nawet rok temu, nie pozwala Ci w pełni cieszyć się dniem dzisiejszym? Przeszłość ma to do siebie, że jest hm… przeszłością. Nic nie poradzisz na nią… Nie możesz jej zmienić. Nie cofniesz wypowiedzianych słów, nie zmienisz czynów, nie znikną zadane rany. A jednak wielu z nas żyję przeszłością. Nie potrafią iść naprzód…

Ja również często zachowuję się w ten sposób. Siedzę w bluzie z kapturem nasuniętym na czoło, ze szklanką Jamesona w ręku i rozważam na miliardy sposobów wszystkie swoje błędy, porażki i nieszczęścia… Tak jest łatwiej, nie trzeba myśleć o rozwiązaniu bieżących problemów, o przyszłości, o naprawdę ważnych rzeczach.
Czasem w takich sytuacjach potrzebny jest jakiś impuls, motywacja, jakieś światełko w tunelu, które wyciągnie nas z tej spirali beznadziei zanim pochłonie nas ona na dobre… Dla mnie takim światełkiem jest utwór “Present Tense”. Mądre, sięgające sedna problemu słowa i kojąca, ale nie rozleniwiająca muzyka. Ten kawałek wiele razy podnosił mnie z kolan. Dawał siłę. I dziś przydał się po raz kolejny.
Utwór pochodzi z płyty “No Code” – uznawanej za jedną z najlepszych w dorobku Pearl Jam (chodź ja osobiście wolę “Vitology”). Znalazłem wersje live (w przypadku PJ wersje live są kopalnią doznań muzycznych
zdecydowanie polecam). Zapowiedź trochę długa (Eddie mówi o innej piosence – “Unemployable” i o tym jak jej słowa – “scared alive” odnoszą się takze do PT) i tłum trochę głośnawy ale warto poczekać i posłuchać.
Pearl Jam – “Present Tense”
“You can spend your time alone re-digesting past regrets…
Or you can come to terms and realize
You’re the only one who cannot forgive yourself…
Makes much more sense, to live in the present tense“

Ostatnio zaczytuję się w Schulzu. On wskrzeszał przeszłość poprzez słowo, poprzez nawrót do dzieciństwa – i w tym mitologicznym świecie wyobraźni żył na prawach teraźniejszości.
Norwid pisał, że przeszłość, to jest dziś, tylko cokolwiek dalej.
Jak widać – z wczoraj do dziś wcale nie jest tak daleko.
Och, jaki mądry wpis.
Pozdrawiam serdecznie 
Weekend mam zapaćkany nauką i powinnościami. Mam nadzieję, że u Ciebie lepiej.
Magdalena
Naukę mam już za sobą, choć życie uczy mnie nadal i nie przestaje zaskakiwać. Powinności moje to pójść z kumplami na piwo zanim ich opuszczę na dłużej…
Powodzenia w nauce i spełnienia w powinnościach
Heh panie Wojtku.. I co tu napisać?
Można życ przeszłością- bo to zawsze jakieś doświadczenie- przeszłość nas kształtuje jakby nie było- to gdzie byliśmy, co widzieliśmy,z kim, co myśleliśmy, co przeżyliśmy…
Dobrze jest mieć do czego wracać- dobrze mieć złe wspomnienia żeby zdać sobie sprawę z tego jak świetliste są przy nich te dobre chwile z przeszłości.
I niczego nie żałować. To jest ważne. I iść do przodu
Nie neguje przyszłości, doceniam wszystkie przeżycia, dobre i złe, bo z nich się uczę. Ale nie chce spędzać czasu rozważając swoje postępowanie, analizując błędy, myśląc “co by było, gdyby”… Często tak robiłem, zamiast myśleć o tym, jak nie popełnić takich błędów w przeszłości, co zrobić by była lepsza. Dlatego teraz chcę się skupić na życiu we właściwym czasie i myśleniu o tym, co będzie…