wish you were here

styczeń 15, 2008 at 0:43 (Muzyka, wspomnienia, youtube) (, , , )

Wszystkim, których mi tutaj brak…

Odnośnik Brak komentarzy

jeden za mną, ile jeszcze?

styczeń 13, 2008 at 12:17 (Dublin, Irlandia, film, życie) (, , , , , , )

No i oto minął pierwszy tydzień w Dublinie. PPSN (irlandzki NIP) załatwiony, konto w banku założone. Coraz lepiej poznaje ekipę w pracy, same oryginały. Np. Alex z Hiszpanii, który dziś właśnie wybrał się surfować 8) W styczniu. W Irlandii. Twardziel ;) Albo Giulio, który jest Włochem i miał kiedyś polską dziewczynę i zaskakuje mnie od czasu do czasu polskimi słowami jak “cesc’”,”dziekuja” i tym podobne :D

W pracy ciągle jeszcze poznaję aplikację, przekopuję się przez tony dokumentacji. Ale jutro mam dostać jakies “prawdziwe” zadanie, więc będzie ciekawiej. Jedzenie w kantynie coraz lepsze, a do dojazdów nawet się przyzwyczaiłem. Czyli jest coraz piękniej. Nawet pogoda się poprawiła, a od kiedy palę w kominku non-stop jest dużo cieplej.

Ciągle szukam pokoju do wynajęcia, jutro mam coś oglądać, ale łatwo nie jest - mało ciekawych ofert, dużo chętnych.

A teraz zwijam się do kina na “I am a legend”.

——————————————————————————–

Update: Film może być. W kategorii weekendowego zabijacza czasu. Coś w stylu “28 dni później” ale dużo bardziej hollywoodzkie i słabsze. Szkoda, można było z tego zrobić coś fajnego…

Odnośnik Liczba komentarzy: 2

D-day

styczeń 7, 2008 at 22:22 (Dublin, Irlandia, życie) (, , )

No i pierwszy dzień w pracy za mną… Sporo sie działo, poznałem jakieś 80 osób, a to jeszcze nie wszyscy… Wielonarodowa dywizja, po firmie oprowadzał mnie Francuz, obok mnie siedzi Portugalczyk, jest Hiszpan, Litwin, Chinka, Malezyjczyk, Szwed, Amerykanin z oddziału w Stanach… Na razie kojarze tylko pare osob z imienia. Ale ekipa wesoła, przyjazna, więc dobrze się tam czuje…
Muszę tylko zmienić miejsce zamieszkania bo dojazdy od siostry mnie dobijają. 1,5h w jedną stronę, autobus + Luas + 2 przebierzki piechotą to nic miłego.

Pogoda jak na Irlandię jest niezła. Dziś nawet wyszło słońce, chociaż wiało całkiem mocno. No i zgłosiłem się do letniej ligi rugby :D w ramach poznawania nowej kultury…

Odnośnik Liczba komentarzy: 3

Baile Átha Cliath

styczeń 5, 2008 at 17:33 (Dublin, Imprezy, Irlandia, Muzyka, humor, na wesoło, wspomnienia, życie) (, , , )

…i po świetach. Bardzo intensywny czas ;) zakończony 4-dniowym Sylwestrem w Lądku Z. Oj się działo. Nawet po raz pierwszy w życiu próbowałem jeździć na nartach (no może nie pierwszy w ogóle, ale na pewny pierwszy we właściwy sposób - odpowiednie buty, stok z wyciągiem etc.). Było sporo spektakularnych upadków, ale podobało mi się ;) Krótki kurs narciarski, trafia na listę rzeczy do zrobienia przed 30stką. Zabawa Sylwestrowa w “kuracjuszowych” klimatach była udana, pomimo tego, że niektórzy za bardzo się wczuli w role emeytów na wywczasach. Ale hicior imprezy poszedł w świat (Pełna wersja tutaj) :D

A po powrocie 2 dni pakowania, 3h lotu… i teraz siedze w Dublinie. W poniedziałek pierwszy dzień w pracy. Czas rozpocząć nowe życie…

Odnośnik 1 komentarz