Baile Átha Cliath

…i po świetach. Bardzo intensywny czas ;) zakończony 4-dniowym Sylwestrem w Lądku Z. Oj się działo. Nawet po raz pierwszy w życiu próbowałem jeździć na nartach (no może nie pierwszy w ogóle, ale na pewny pierwszy we właściwy sposób – odpowiednie buty, stok z wyciągiem etc.). Było sporo spektakularnych upadków, ale podobało mi się;) Krótki kurs narciarski, trafia na listę rzeczy do zrobienia przed 30stką. Zabawa Sylwestrowa w “kuracjuszowych” klimatach była udana, pomimo tego, że niektórzy za bardzo się wczuli w role emeytów na wywczasach. Ale hicior imprezy poszedł w świat (Pełna wersja tutaj) :D

A po powrocie 2 dni pakowania, 3h lotu… i teraz siedze w Dublinie. W poniedziałek pierwszy dzień w pracy. Czas rozpocząć nowe życie…

~ przez lowlight w dniu styczeń 5, 2008.

Jedna odpowiedź to “Baile Átha Cliath”

  1. Pięknie powiedziane :)
    Czas rozpocząć nowe życie..
    a gdybyś odnalazł w swoim otoczeniu coś co kompletnie nie pasuje…dzwoń do Watykanu!może to im coś zginęło? :D
    pozdrawiam :)

Napisz odpowiedź