jeden za mną, ile jeszcze?
No i oto minął pierwszy tydzień w Dublinie. PPSN (irlandzki NIP) załatwiony, konto w banku założone. Coraz lepiej poznaje ekipę w pracy, same oryginały. Np. Alex z Hiszpanii, który dziś właśnie wybrał się surfować
W styczniu. W Irlandii. Twardziel
Albo Giulio, który jest Włochem i miał kiedyś polską dziewczynę i zaskakuje mnie od czasu do czasu polskimi słowami jak “cesc’”,”dziekuja” i tym podobne
W pracy ciągle jeszcze poznaję aplikację, przekopuję się przez tony dokumentacji. Ale jutro mam dostać jakies “prawdziwe” zadanie, więc będzie ciekawiej. Jedzenie w kantynie coraz lepsze, a do dojazdów nawet się przyzwyczaiłem. Czyli jest coraz piękniej. Nawet pogoda się poprawiła, a od kiedy palę w kominku non-stop jest dużo cieplej.
Ciągle szukam pokoju do wynajęcia, jutro mam coś oglądać, ale łatwo nie jest – mało ciekawych ofert, dużo chętnych.
A teraz zwijam się do kina na “I am a legend”.
——————————————————————————–
Update: Film może być. W kategorii weekendowego zabijacza czasu. Coś w stylu “28 dni później” ale dużo bardziej hollywoodzkie i słabsze. Szkoda, można było z tego zrobić coś fajnego…

nie napisze wiele,bo nawet nie iwem czy to przeczytasz,chcialabym tylko wspomniec ze zielona wyspa jest nie tylko twoim marzeniem;)jesli chgcialbys czasem pomarzyc razem to ise odezwij:)
Witam
nie wiem czemu miałbym nie przeczytać, co jakiś czas sprawdzam co się tu dzieje
Nie mam zbyt wiele czasu i energii na pisanie ale jak tylko znajde lokum bliżej pracy to napewno się poprawię…