Good things happen to those who wait…

luty 25, 2008 at 0:05 (Dublin, Imprezy, Irlandia, Moje przemyślenia, wspomnienia) (, , , )

Nareszcie… po prawie 7 tygodniach poszukiwań udało mi się wreszcie znaleźć mieszkanie. Od tego weekendu mój adres to Pearse Street, Dublin. 15min spaceru do centrum i grubo ponad połowę krótsza droga do pracy. Bez korzystania z autobusu, więc mam w nosie poranne korki. Sweet. No i mam sympatyczną współlokatorkę ;)

W pracy sprawy się rozkręcają, dostałem normalne zadanie i wreszcię robię coś co ma sens. I mam okazję pobawić się najnowszymi modelami komórek ;)

Zaliczyłem kilka imprez i trzeba przyznać, że Irlandczycy naprawdę ostro balują. Podobnie zresztą jak sporo część pozostałej międzynarodowej ekipy. Poza tym zaliczyłem wypad na ściankę (zamierzam to robić regularnie) i na występ stand-up comedians. To ostatnie było bardzo ciekawym przeżyciem, pomimo tego, że sporej części żartów nie zrozumiałem. Nie tylko ze względu na lokalne niuanse, ale również z powodu akcentu i tempa mówienia występujących. Ale i tak było sporo śmiechu.

Niestety plany dotyczące wypadu do Polski na weekend musiałem odłożyć na po świętach, bo ceny biletów są po prostu chore. A szkoda, bo naprawdę mialem ochotę zobaczyć znowu wszystkich znajomych i pójść z nimi na impreze. Ale co się odwlecze…

Cieszę się, że wreszcie zaczyna się to po co tu przyjechałem. Nowe życie czas zacząć…

Odnośnik Liczba komentarzy: 2

Hey There Delilah

luty 2, 2008 at 22:44 (Dublin, Imprezy, Moje przemyślenia, Muzyka, wspomnienia, youtube, zima) (, , , , , , , , )

Jakoś mi te dwa, trzy ostatnie tygodnie nie wiem kiedy uciekły. Wiele się dzieje… Ciągle szukam pokoju, który by odpowiadał moim wymaganiom - blisko centrum i z dobrym dojazdem do pracy. Niestety fajnych ofert jest niewiele, te które są znikają natychmiast. Znalazlem 3 ciekawe miejsca, ale niestety odpadłem w castingu. Chyba musze popracować nad pierwszym wrażeniem.

W pracy czuję się coraz pewniej, coraz bardziej rozumiem Irlandczyków… Choć ciągle potrafią zaskoczyć mnie zdaniem, z którego nie rozumiem ani słowa. Ciężko się przestawić na ich akcent… nie tylko zresztą na ich - obok mnie siedzi Chinka - tą zrozumieć, to jest dopiero sztuka!

Dostałem pierwszą wypłatę i jestem bardzo zadowolony, zwłaszcze jeżeli wziąć pod uwagę, że niewiele zrobiłem w ciągu tego miesiąca poza uczeniem się aplikacji i czytaniem dokumentacji. Ale uciekłem przed emergency tax, dzięki szybkiemu telefonowi do tax office. Muszę tylko pilnować się, żeby nie wpaść w szał zakupów ;)

Zaliczyłem pierwszą imprezę firmową - świętowanie zeszlorocznych sukcesów. W odróżnieniu od imprez w mojej poprzedniej firmie, tu wszyscy zostali do końca (a nawet kontynuowali zabawę gdzie indziej), a Irlandczycy bawią się ostro i nie wylewają za kołnierz. Zwłaszcza jak firma stawia ;)

Muszę sobie załatwić jakieś zajecia ruchowe bo na tutejszym wikcie ciężko nie utyć. Na szczęście w przyszłym tyg. zaczynamy grać w piłkę halową. Trochę ruchu (poza bieganiem z luasa do autobusu i na odwrót) się przyda. Na szczęście ekipa w pracy jest usportowiona, więc na brak propozycji sportowo-ruchowych nie narzekam.

Pogoda - odwieczny temat dyskusji w Irlandii - jest bardzo różna. Zeszły tydzień był całkiem ciepły i nawet nie padało (za wiele ;) ). Ten był zimny, wietrzny, a nawet padał śnieg z deszczem :(. Biura mojej firmy znajdują się w pobliżu wzgórz otaczających Dublin i być może dlatego pogoda tam zmienia się bardzo szybko. Niektórzy żartują, że jeden dzień w Irlandii to jak tydzień gdzie indziej. Rano pada, potem słońce, potem śnieżyca, a wieczorem sucho, ale wietrznie.

Ostatnio dowiedziałem się, że koleżanka z ogólniaka, która jest w Dublinie, 2 tygodnie temu znalazła pracę w firmie, która ma siedzibę w budynku obok mojej. Small world ;) Nasza-klasa jest może i wolna, ale prowadzi do ciekawych odkryć.

Ciągle brakuje mi znajomych z Wrocka… nie mam zupełnie czasu na zabawę i poznawanie nowych…

A ten kawałek ostatnio wypełnia mi wieczory:

Plain White T’s - Hey There Delilah

Odnośnik Brak komentarzy