szast-prast
szast-prast minął miesiąc. Z okładem. Święta za pasem, druga Wielkanoc w Irlandii. Zupełnie nie świętowana, poza lenistwem. Jakoś nie czuje kompletnie tej atmosfery, może jutro mimo wszystko będę pościł, wiec dajcie znać jak wrócicie ze święconką, ok?
szast-prast i znowu boli. Znowu dziwne spazmy w mięśniach, jak w czerwcu zeszłego roku. Nie wiem, może za ostro zacząłem po powrocie na siłownie, może źle śpię, a może wszystko razem. Na szczęście nie jest tak strasznie jak rok temu – mogę chodzić i mówić
. Dziś nawet bylem na basenie… sauna pomaga.
szast-prast i znowu dwa długie weekendy (maj, czerwiec) się szykują, a razem z nimi chciałoby się gdzieś pojechać. W zeszłym roku zaliczyłem Benidorm i Wrocław. W tym tylko ten drugi (w czerwcu) wydaje się pewny. Co do maja to plany były wielkie (Londyn, Budapeszt, Wiedeń, Praga), ale jak na razie nic nie wyszło. Jakoś tak mam, że nie lubię nigdzie jeździć sam a jak na razie wszyscy potencjalni towarzysze i towarzyszki się wykruszają… Najchętniej pojechałbym z jakąś wielbicielka bikini albo wingmanem wygrzać się do Hiszpanii… No ale koleżanki zajęte, a Alex zepsuty (przez swoją francuską dziewczynę :\ ).
szast-prast zmieniam się. No może nie tak łatwo, ale powoli udaje mi się pchnąć te zmiany do przodu. Wróciłem na siłownię, udało się (lekko) pchnąć uzyskanie kontroli nad finansami do przodu. W pracy walczę o awans, a w domu czytam blogi o produktywności i organizacji. Trzymajcie kciuki, może coś ze mnie będzie.
Przez te plecy mam wolne i rytm dobowy mi się przestawił. Chodzę spać po 1 w nocy i wstaje kolo 10 ale dziś spróbuję inaczej. SouthPark i do łózka. Tak szast-prast

szast prast ja tez chcę do Pragi!!!!
przypadkiem trafiłam na Twego bloga i przypadkiem rzuciło mi się tu w oczy słówko Budapeszt, z którego wróciłam wczoraj, powiem szczerze, że warto się przejechać i zobaczyć. nocny widok miasta nad dunajem, urzekający ^