Who are you?
Wybrałem się dziś do kina, żeby zobaczyć film “Funny people”. Spodziewałem się lekkiej komedii (w końcu to film z Adamem Sandlerem), zamiast tego zobaczyłem coś, co ciężko zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku. W założeniu miało to chyba być czymś ambitniejszym niż standardowe sandlerowskie Waterboye czy inne Zohany, ale nie bardzo wyszło. Byc może moje rozczarowanie było spowodowane tym, że nastawiłem się na lekka, łatwa i przyjemna rozrywkę, a zamiast tego dostalem przydługie dialogi i nie do końca spójny scenariusz… A jednak pojawiły się w filmie motywy, które mi się spodobały… rozważania i pytania nad którymi nie raz sam się zastanawiałem…
Może to właśnie spowodowało, że zacząłem błądzić myślami i rozwijać pojawiające się w filmie wątki po swojemu… Pojawiło się pytanie “Who are you?”… a stad już niedługa droga to rozważań nad sobą, których zazwyczaj prowadzę aż za dużo… a ostatnio jakby jeszcze więcej… Ma to pewnie związek z pewna data, która nadchodzi i choć w zasadzie nie zajmuje moich myśli tak bardzo jak by się wydawało, że powinna to jednak…
A może, już czas zastanowić się nad odpowiedzią na to jedno zajeb… ważne pytanie?
Moje myśli często błądzą, ciężko je złapać, skacze z tematu na temat, trochę jak scenarzyści “Funny people”. Jednego dnia chce rozpisywać Plan Pięcioletni, widzę światełko w tunelu i czuje przypływ energii i świadomość, że mogę jeżeli tylko spróbuje. Następnego mam ochotę tylko spać, świadomość zmarnowanego czasu i utraconych szans mnie przytłacza. A jeszcze innego zabijam czas oglądając TV i wstając z kanapy tylko po to, żeby otworzyć kolejna Corone… czyli w zasadzie moje życie nie rożni się od życia i problemów milionów innych ludzi. A powinno…
———————————
PS. Nie mam zamiaru obiecywać, że będę pisał więcej albo przepraszać, że od prawie pól roku nic nie napisałem. Bo nie

Dodaj komentarz