O mnie

Dwudziestoparolatek*. Kolejny z Polaków w Dublinie. Piszę o czym myślę i staram się myśleć o czym piszę.

* Życie zaczyna się przed trzydziestką ;)

Liczba komentarzy: 24

  1. Lasqa powiedział(a),

    październik 14, 2007 @ 15:10

    heh:)ja też mam dwadzieściaparę latek:)ciekawa jestem kiedy zacząłeś słuchac Pearl Jamu i co Cię do tego skłoniło?

  2. lowlight powiedział(a),

    październik 14, 2007 @ 16:53

    Long road ;)

    Po raz pierwszy usłyszałem ich w Trójce na Liście Przebojów Niedźwieckiego - wtedy to było “Crazy Mary” i “Daughter”. Potem miałem kilka lat przerwy, a w 1998 wróciłem do nich słysząc “Wishlist” i “Given To Fly” z “Yield”. Znowu przerwa i w 2000 “Nothing as it seems” podniosło mnie z jednego największych dołów w życiu. Od tej pory już nie mam przerw ;)

  3. Lasqa powiedział(a),

    październik 14, 2007 @ 22:04

    wow.ja słucham ich od niedawna, patrząc na Twoją historię.coś pięknego że ich muzyka wyrwała Cię z dołka.Mnie ta muzyka podnosi na duchu, a czasem wpędza w straszny smutek.Kiedy skończył się koncert w Chorzowie byłam załamana że tak krótko grali:(moim marzeniem było zobaczyć ich na żywo!ale to zupełnie inna historia…

  4. lowlight powiedział(a),

    październik 14, 2007 @ 22:26

    PJ na żywo to było też moje marzenie - udało się i to dwa razy w ciągu roku - najpierw w Pradze potem w Chorzowie. Teraz marzą mi się Perełki w Seattle :D A co!

  5. Lasqa powiedział(a),

    październik 14, 2007 @ 22:30

    heh…ja mam bardzo osobiste podejście do tego koncertu z wielu powodów.nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze ich zobaczę live,ale jeśli, to znów będzie się to wiązało z wielodniową depresją pokoncertową…kurczę że też wybrali Linkin Park na support..porażka.

  6. Lasqa powiedział(a),

    październik 14, 2007 @ 22:36

    właśnie roztkliwiłam sie jeszcze bardziej bo przeczytałam Twój wpis z 18 kwietnia tego roku pt”Zawsze robisz mi to we śnie”- bez komentarza.Czy TY nie piszesz opowiadań albo nie masz ochoty napisać książki???

  7. lowlight powiedział(a),

    październik 15, 2007 @ 16:24

    Wiele myśli ginie, kilka zostaje na kartach notatnika… wybrane trafiają tutaj. Nie przesadzajmy… Probowałem pisać, ale nie umiem tworzyć bohaterów… Wszystko jest moje, osobiste, własne…

  8. Lasqa powiedział(a),

    październik 15, 2007 @ 21:16

    No ja też mam z tym problem. wszystko co pisze jest osobiste. A wiersze?pisałeś?piszesz?

  9. lowlight powiedział(a),

    październik 15, 2007 @ 21:27

    -łem. Dawno temu. Przeszło mi.

  10. Lasqa powiedział(a),

    październik 15, 2007 @ 21:47

    Już wiem na pewno, nie powinnam zakładać bloga.Dzięki, bardzo mi pomogłeś.Mam nadzieję że Twoje życie się ułoży i nie będziesz miał takich stanów jak ja,czytając czyjeś przeżycia, choćby dotyczące Pearl Jamu…(nie wspominając o innych tematach). Bardzo ciekawy blog, a co za tym idzie- ciekawe wnętrze.Na pewno bedę tu powracać.pozdrawiam.

  11. lowlight powiedział(a),

    październik 15, 2007 @ 22:15

    Hej, po co ten smutny ton. Czasem smęcę, ale generalnie stoję po jasnej stronie ulicy. Blog to fajna sprawa, ale trzeba tego chcieć. A PJ to, wbrew pozorom, bardzo optymistyczna kapela. ;)
    Dzięki za miłe słowa i cierpliwość czytelniczą.

  12. Lasqa powiedział(a),

    październik 15, 2007 @ 22:24

    Nie ma za co. Naprawdę miło się czyta, a mój smutny ton jakoś tak przylgnął do mnie i nie chce się odczepić.Bedę musiała coś z tym zrobić.

  13. Lasqa powiedział(a),

    październik 27, 2007 @ 17:02

    hej.
    zastanawiam się jak Ty to robisz że nei dopada Cię rutyna >?
    chodzi mi o codzienne życie
    bo mnei chyba dopadła jesienna deprecha…:/

  14. Lasqa powiedział(a),

    październik 27, 2007 @ 17:09

    ….i jeszce coś
    jak sobie poradziłeś z dręczącymi myślami i wspomnieniami po rostaniu???
    każde miejsce, piosenka, nawet słowa przypominają i dręczą jednocześnie.(ja nie mam tak dobrze, nie wyprowadziłam sie..)
    kładę się do łóżka i na siłę zamykam oczy żeby nie myśleć….
    wiem ze musi upłynąc dużo czasu…ale jest jakis sposob zeby jakoś łągodniej to przechodzić???
    …samotność w tłumie- to właśnie jak się czuję…też tak miałeś??(sorry za prywatę..)

  15. lowlight powiedział(a),

    październik 28, 2007 @ 7:57

    Rutyna mnie dopada, ostatnio mocno to czuje. W tygodniu jest tylko kilka dni, na które czekam - siatkówka w czwartek, weekendowe imprezy…

    Rozstanie nie jest prostą sprawą, ale każdy radzi sobie na swój sposób. Dla mnie nie było to łatwe. Zmieniłem pracę, miasto, zostawiłem wszystko za sobą. Przez pół roku, poza wypadami na piwo z kumplem prawie nie wychodziłem z domu… Potem rzuciłem się w wir związków bez zobowiązań i przyszłości… Nie polecam…
    Najważniejsze jest to, że w naturze wszystko dąży do równowagi i każdy smutek zostanie zrównoważony przez przyszłą radość. Na koniec zen zawsze zwycięża ;)

  16. Lasqa powiedział(a),

    październik 28, 2007 @ 21:21

    Chciałabym móc mówić o tym z takim przekonaniem jak TY.może kiedyś tak bedę do tego podchodzić.może faktycznie sęk w tym że mieszkam w małym miasteczku, w którym wszystko mnie przytłacza.

  17. lowlight powiedział(a),

    październik 29, 2007 @ 7:41

    Cóż mogę tylko powiedzieć żebyś była cierpliwa i pocieszyć tekstem z mojego ukochanego “Kruka”:

    “Nie może padać cały czas…”

  18. Lasqa powiedział(a),

    listopad 3, 2007 @ 15:48

    Dziś pożegnalny koncert Strachy na Lachy w Łodzi, żałuję że mnie na nim nie będzie. BYłam w tamtym roku, a dziś grają ponownie w tym samym klubie. Byłoby to kolejne katarsis dla mnie.Następne wydarzenie muzyczne na którym byłabym sama w tłumie, a nie z kimś bliskim u boku. Brzydka, szara jesieni odchodź jak najszybciej!!!Pozwól nadejść białej królowej z lodowatym sercem…brrr

  19. Lasqa powiedział(a),

    listopad 3, 2007 @ 15:48

    Heh..cholera.co z tą moją cierpliwoscią?>

  20. lowlight powiedział(a),

    listopad 3, 2007 @ 17:49

    ćwicz, ćwicz…

    Strachy się nie żegnają… Pidżama zawiesza działalność, 7 grudnia będą we Wrocku… wybieram się…

  21. Lasqa powiedział(a),

    listopad 4, 2007 @ 14:37

    Heh no niby, ale ja wolę Strachy:)i mniej więcej o tej porze rok temu byłam na ich koncercie więc takie mam skojarzenie.
    Zamiast koncertu wczoraj nieco znieczuliłam brak cierpliwosci i dziś przypłacam to bólem głowy :)

  22. Lasqa powiedział(a),

    listopad 24, 2007 @ 16:38

    A co tu tak cicho i zimno???Dawno tu nie zaglądałam ale jakoś tak spokojnie się zrobiło..??co dobrego???Widzę że gra ALice in chainse, a jak ja tego słucham to musi być jakiś kryzys./A Ty jak się czujesz drogi Lowlight??

  23. Lasqa powiedział(a),

    listopad 24, 2007 @ 16:40

    Alice in chains!! oczywiscie, zle sie napisało:/ Layne się pewnie w grobie przewraca..

  24. lowlight powiedział(a),

    listopad 27, 2007 @ 22:52

    żyję… na Alicję w Łańcuchach miałem ochotę, bez doła.

Napisz komentarz