… mokrym. Zwiedzasz. Na przykład Glendalough (to tutaj kręcili Braveheart serio) albo Powerscourt (tu z kolei kręcono Hrabiego Monte Christo). Albo spacerujesz przez pół miasta w deszczu, żeby zobaczyć Muzeum Absolutnie Wszystkiego Wrzuconego Razem Do Jednego Worka. Na całe szczęście miałem bardzo miłe towarzystwo, więc, choć mokry, byłem bardzo zadowolony.
… głodnym. Jedziesz do Johnnie Fox’s Pub w Glenculen pod Dublinem. Mają tam zajefajne jedzenie, świetny klimat. Imprezy z muzyką i tańcem irlandzkim. Słowem idealne miejsce do pokazania komuś, kto jest pierwszy raz w Irlandii i chciałby podłapać trochę tutejszego folkloru. Prawda Daguś? Byłem tam już trzeci raz i za każdym razem wychodziłem bardzo zadowolony.
… Polakiem. Idziesz na paradę z okazji dnia św. Patryka. Zasłyszane w tłumie -”Gdyby nie Polacy toby tu nikogo nie było”. Bardzo trafna uwaga, biorąc pod uwagę fakt, że Irlandczyków tam ze świecą szukać, a polski słychać na każdym kroku, dopełniony przez języki z prawie całego świata. (zdjęcia z parady autorstwa Dagi, ja robiłem za statyw dla niej w tym momencie )
… znudzonym, zniechęconym deszczem, lub po prostu masz wolny wieczór. Oglądasz filmy, albo w kinie, albo na kompie. O “Juno” już pisałem, oprócz tego spodobały mi się “No Country For Old Men” (Coenowie w świetnej formie), “In Bruges” (czarna komedia z pomysłem) i “Feast Of Love” (mądry film o relacjach międzyludzkich). No i wreszcie obejrzałem “Into The Wild”. Film dużo lepszy niż książka. Ale nie wiem czy bez książki ktoś się nie pogubi. Ciekawy, skłaniający do rozmyślań w każdym razie. No i ta ścieżka dzwiękowa Eddiego Veddera…
… młodym. (Relatywnie młodym w moim przypadku ) Bawisz się oczywiście. Tutaj nie ma ‘nie chce mi się’. Wszyscy biorą udział w życiu towarzyskim. Czy to jest wyprawa na gokarty do Kilkenny, czy wypad na brazylijską imprezę do klubu. Fakt piją(my) ostro, ale jak na razie nikt nie przesadził za bardzo (wpadki Victora nie liczę jak na żabojada i tak nieźle dawał radę). Podoba mi się to, że nie ma problemu ze znalezieniem chętnych do wyjścia gdzieś, zrobienia czegoś po pracy.
… ciekawym. Próbujesz nowych sportów. Np. tag-rugby. Byłem na pierwszym treningu - dziwna gra. Będzie wesoło, bo reguły to zupełna nowość i są bardzo różne w stosunku do sportów, których dotychczas próbowałem.
… współlokatorem. Docierasz się. Szczególnie jak mieszkasz z francuską wersją Moniki Geller. Absolutna maniaczka czystości. Jakaś kobieta, która będzie na tyle szalona, żeby wyjśc za mnie, będzie jej pewnie wdzięczna za trening jakiemu mnie poddaje. Po 2 latach kawalerskiego życia we Wrocku, cieżko się przestawić, ale staram się. Ja ze swojej strony pracuję nad nią i pierwsze efekty już widać. Zaczyna sie robić bardziej towarzyska, już nie siedzi ciągle w swoim pokoju…
… grubym. Zapisujesz się na siłownie, żeby pozbyć się zapasów fish & chips i całej masy niezdrowego żarcia. Nie zapominając o wszechobecnych słodyczach… I co ważniejsze zaczynasz na tą siłownię chodzić. Choćby dlatego, że jest po drugiej stronie ulicy i nie wypada się wymigiwać.
Mam słabość do fantasy. Nieuleczalną chyba. Ale fantasy ciekawej, łączącej dobrą zabawę z interesującą treścią. Ostatnio produkcje filmowe i książkowe nie bardzo mnie rozpieszczały. Beznadziejne serie Pottera i Eragorn - czysto komercyjne produkty. Narnia w kinie - przerost formy nad, doskonałą w końcu w oryginale, treścią. I gdzieś w tym zalewie komerchy Stardust jawi się jak powiew świeżości. Ok, lekko mnie poniosło z tą poetyckością Mamy więc klasyczny motyw fantasy - młody chłopak staje się częścią wielkich wydarzeń, zmieniając się gdzieś po drodze w mężczyznę. Zdobywa miłość pięknej kobiety, pokonuje wrogów etc. etc. etc. Banał, można by powiedzieć, gdyby nie sposób w jaki opowiedziana jest historia. Brawurowy momentami humor (Sapkowski style, choć nie tak cięty jak w przypadku ASa), świetne kreacje aktorskie - szczególnie, pokazane z przymrużeniem oka, postacie grane przez Michelle Pfeiffer i Roberta De Niro. Naprawdę ogląda się to z przyjemnością. Efekty specjalne służą wyłącznie opowiedzeniu historii, nie rażą fajerwerkowością (mam nadzieję, że jest takie słowo ;P ).
To nie jest film dla wszystkich. “Dla wszystkich” jest Henryk Portier i smoki z Eragorna. Bierzesz marną powieść i puszczasz w ruch komercyjną machinę. Ludzi nie interesuje wtedy o czym jest film. Oni już doskonale to wiedzą - w końcu dział marketingu o to zadbał. Wystarczy tylko pokazać się w kinie, a resztę dostajesz na tacy. Fast-food fantasy.
Stardust - półtorej godziny naprawdę dobrej, relaksującej zabawy. Pod warunkiem oczywiście, że, jak ja, macie słabość do fantasy. Na zachętę trailer:
Eddie Vedder nagrał solowy materiał - stworzył muzykę do filmu “Into The Wild”, który wyreżyserował Sean Penn. Obaj panowie znają się i przyjaźnią, współpracowali już przy filmach “I am Sam” i “Dead Man Walking”.
“Hard Sun” ilustrowany fragmentami filmu:
Film powstał na podstawie książki Jona Krakauera. Opowiada (prawdziwą) historię Christophera McCandlessa. Zainspirowany dziełami Jacka Londona i Henry’ego Dawida Thoreau, zrezygnował on ze wszystkiego co miał i zdecydował się na życie “w dziczy”. Chciał sprawdzić siebie i wzbogacić swoje wnętrze.
Światowa premiera filmu dziś, polska (jak zwykle spóźniona) dopiero 30 listopada. Trailer można zobaczyć tutaj. Szukałem książki, ale nakład jest wyczerpany
Bardzo chciałbym zobaczyć ten film, bo sam marzę o takiej samotnej podróży… Jest coś fascynującego, w takim “prostym” życiu z dala od cywilizacji. Miałem okazje się o tym przekonać gdy pracowałem kiedyś w lesie przy wyrębie drzew. Mimo, że nie było tego więcej niż 6-8h dziennie to jednak, to pomimo zmęczenia fizycznego, psychicznie bardzo odpocząłem i miałem okazje zastanowić się nad sobą i swoim życiem. Teraz takie zastanowienie bardzo by mi się przydało. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się zorganizować odłożoną wyprawę na Camino.
A jeżeli ktoś ma tą książkę i chce odsprzedać - chętnie ponegocjuje.
“I red somewhere how important it is in life, not necessarily to be strong, but to feel strong. To measure yourself at least once, to find yourself at least once in most ancient of human conditions. That’s the way it is here.”